2011-07-23 23:38:55 >> Gdy chce się położyć i już nie wstać.

Uwielbiam kiedy ktoś wąpti w moje morale. W szczególności jeśli morale tej osoby okazują się bardziej niż wątpliwe niż moje. A jeśli taką osobą jest mój chłopiec, to już w ogóle jest dla mnie cios poniżej wszystkiego.

Matura zdana i to o wiele lepiej niż w ogóle się tego spodziewałem. Jak widać mam więcej szczęścia niż rozumu. Po długich rozważaniach zdecydowałem się na bezpieczeństwo narodowe. Niestety nie mogę powiedzieć żebym był pewny tego wyboru. Dostałem się na dzienne w okolicach i na zaoczne w sąsiednim mieście. Złożyłem jeszcze podanie na listę rezerwową, ale w sumie teraz to już mi na tym nie zależy.
Miało być inaczej. Mieliśmy razem zamieszkać i w ogóle. Ale po długich  rozważaniach i poradach doszedłem do wniosku, ze tak będzie lepiej. Nawet jeśli teraz to boli. On jeszcze nie wie o tej zmianie, ale nie powinien się szczególnie dziwić.

Byle  jakoś do przodu...

Tagi: takie tam, inne
skomentuj (7)




2011-06-12 16:01:56 >> To nie oni się zmienili, tylko my.

Po tak długiej przerwie cieżko jest zebrać się  w sobie i coś napisać. Nie oszukujmy się, niewiele dobrego działo się w moim życiu. Nie miałem ochoty przerabiać tego raz jeszcze opisując tutaj.

Teoretycznie miałem uczyć się do matury. W praktyce robiłem wszystko, tylko nie to. Jak nigdy wcześniej choidziłem intensywnie na imprezy i melanże. Nawet matka z ojcem trochę się wkurwili. Tak wiec w domu za dużo nie siedziałem, bo miałem dość starć. Poza tym z Filipem też mieliśmy pewne... konflikty. Przesdził, kiedy skasował mi konto na is. Nie chodziło o samo konto, bo i tak ani nie miałem tam zdjęć, ani tam nawet nie zaglądałem. Ale sam fakt,  że coś takiego zrobił był dla mnie nie do przyjęcia. Tak więc powiedziałem, że do matury najlepiej będzie gdy przestaniemy się soba zajmować na rzecz nauki. I przestaliśmy zupełnie. Nawet nie dzwonił.

Z tym, że on się faktycznie uczył. Ja niebardzo. Chodziliśmy z Sylwią to tu to tam, nawet zaliczyliśmy kilka branżowych imprez. Chciała mnie "zaznajomić" z takim jednym, ale nic z tego nie wyszło. Nie podobało mi się jego podejście do życia i ogólnie do związków. Poza tym wcale nie czułem się "wolny" i nie miałem zamiaru nikogo szukać. Ale mniejsza o to.

Później nadszedł czas matur. Z ręką na sercu muszę przyznać, że nigdy się jeszcze tak podle nie czułem. W sumie było mi wszystko jedno, ale muszę przyznać, że nie było to aż takie trudne. Coś tam napisałem, choć pewności żadnej nie mam. Ustne zdałem wszystkie i też nie wiem jakim cudem. Nawiasem mówiąc z polskiego poszło mi nawet lepiej niż Filipowi, ale on jeszcze o tym nie wie.

Później znów była przeprawa z Filipem. Na pierwszym spotkaniu po długiej przerwie trochę się pożarliśmy, a zaczął on. Wywrócił wszystko do góry nogami, w końcu wyszło na to, że miałem go przeprosić, że w ogóle przestrzegałem naszej idiotycznej umowy o nieodzywaniu się do siebie.  A co jest w tym wszystkim najgorsze? Ostatecznie go przeprosiłem. Sylwia stwierdziła, że chyba mi wtedy odbiło, teraz myślę tak samo. No ale... czego się nie robi z tęskonty?

Tagi: wszystko na raz
skomentuj (11)




2011-03-19 16:05:07 >> Why don't we find someone to blame?

Moje życie towarzyskie leży i dogorewa.
Nie pamiętam kiedy ostatnio z kimś gdzieś byłem. W ogóle nie mam czasu, a jak już mam czas, to mi się nie chce. Nawet chodziłem ostatnio przez parę dni do szkoły z lekkim przeziębieniem, bo nie mogłem sobie pozwolić na odpuszczenie. Do czego to dochodzi? W dodatku wybitnie wkurwia mnie walka o oceny "bo to przecież świadectwo maturalne". I teraz wszystcy się podlizują i stają na głowie.
Filip oczywiście też musi mnie irytować, jakbym miał mało. Nagle zachciewa mu się, żeby gdzies tam wyjść na jakiś koncert, to na jakiś kabaret, to na to, to na tamto, a ja nie mam czasu. I rozwalające pytanie "nie masz czasu, bo nie masz czasu, czy nie masz czasu dla mnie?". Ja też chciałbym go zobaczyć, bo dawno już się nie widzieliśmy, ale naprawdę jak sobie pomyślę ile mam do zrobienia, to wolę sobie trochę odpocząć, niż włóczyć się po świecie, a później przysypiać przez cały dzień.
I irytujące tutaj jest nie to, że zgrzędzi, tylko to, że jest zupełnie niewyrozumiały. Bo jak on nie miał na mnie czasu, to wtedy było wszystko w porządku i chociaż narzekałem, to nie do niego.
Poza tym, boli mnie zachowanie niektórych ludzi. Najchętniej położyłbym się spać i obudził w czerwcu.

Tagi: wszystko na raz
skomentuj (12)




2011-03-08 19:35:18 >> Kończy się kolejna doba.

Biorąc pod uwagę, że zdecydowana większość osób, które tutaj zaglądają to kobiety, chcałbym złożyć dziś Wam życzenia z okazji święta kobiet. Zawsze uważałem, że jesteście niesamowite, a co najważnijejsze jesteście niepowtarzalne i wspaniałe takie, jakie jesteście. Dlatego jeśli ktoś chce żebyście sie dla niego zmieniały, zwyczajnie na Was nie zasługuje, więc to nie ma sensu. Ponadtto moje uznanie kieruję również do kobiet, które troszczą się o nowe życie. Podziwiam Was za to poświęcenie i za siły, których ja bym nie miał. To jest na swoj sposób piękne.

A tak poza tym... Na nic ani na nikogo nie mam czasu :(.
Nie wiem jak to się dzieje, w ogóle czuję się osłabiony i ostatnio w każdej wolnej chwili śpię. Już mi się znudziło czekanie na wiosnę.
Beznadzieja....


Tagi: inne
skomentuj (6)




2011-02-24 10:09:32 >> Gdyby głupota miała skrzydła.

Chyba od wakacji nie miałem okazji tak wypocząć psychicznie i fizycznie jak w te ferie. Trochę się zabawić, pospać do późna. I chociaz powinienem się uczyć i ja to wiem, jednak nie ma do tego kompletnie siły ani chęci. I nie mam pojęcia jak ja się później zmobilizuję.

Byliśmy wczoraj na imprezie. W sumie to nawet nie była impreza, ale jedna wielka popijawa. Nie przepadam, no ale cóż. Towarzystwo dość mieszane, byli i uczniowie i studenci, więc jeśli chodzi o wiek też zróżnicowane. Zapowiadało się tragiczne, powiedziałem nawet, że najwyżej dwie godziny i wychodzę, chociażbym z buta miał iść. Tymczasem później okazało się, że nie było źle. Niemal wszystkich widziałem tam pierwszy raz w życiu, bo to mieli być znajomi Filipa, z czego nawet on połowy nie znał, ale mniejsza o to. Po kilku głębszych okazało się, że to całkiem spoko ludzie. Nie ma to jak „ze mną się nie napijesz”. Pod koniec to już nawet żal było iść, ale dugo to nie trwało, bo niektórzy dziś mają pracę. Niby koniecznie mamy to powtórzyć, ale szczerze powiedziawszy wątpię żeby chociaż połowa o tym później pamiętała :D. Pewnie nawet by mnie nie poznali. Ktoś tam nas później po drodze podwiózł, bo chociaż moja trzeźwość umysłu nie była najgorsza, to z Filipem było ciężko. Zdziwiłoby mnie to, bo szczególnie więcej nie wypił, ale już miałem okazje przekonać się, że on do picia to się nie nadaje.  I dobrze wie, że tak jest, bo jeszcze leki organizm mu osłabiają i na dobrą sprawę to pić w ogóle nie powinien. No ja niby też nie, ale tu nie ma co porównywać.

I takim to sposobem ja obudziłem się w dobrym stanie, a ten oczywiście się struł i choruje. Chociaż po tym co było ostatnio to i tak mogę powiedzieć, że nie jest najgorzej. Z jednej strony trochę mi się chce z niego śmiać, bo taki wymęczony leży, całkiem bezbronny. A z drugiej strony mi go szkoda, bo jednak cierpi. No ale śmiało mogę powiedzieć, że na własne życzenie.  A ja się nudzę. Mieliśmy co prawda iść do kina, ale w tej sytuacji to raczej obejrzymy jakiś serial…

 

P.S. Bawi mnie to, jak co poniektórych szalenie interesuje nasze życie erotyczne. Czy uprawiamy razem seks? Czy współżyjemy razem?  No osobno byłoby raczej ciężko. Ale jak kto woli.



Tagi: wszystko na raz
skomentuj (11)




2011-02-22 20:53:59 >> I nic nie jest ważne.

Co jakiś czas odbywamy najbardziej romantyczną rozmowę ever. Jedna z nich miała miejsce wczoraj, to było mniej więcej tak:
-Ej, wyobraź sobie, że niedługo minie rok odkąd jesteśmy razem.
-No i co?
-Nic. Myślisz, że to będzie jakas różnica jeśli zrobię zdjecie do świadectwa teraz?
-Zrobisz teraz to znajać ciebie i życie zdązysz dziesięć razy zgubić.

Czasem odnoszę wrażenie, że w naszym związku brakuje dziewczyny. Oczywiście pół żartem, pół serio, ale nie ma kto być delikatny, wrażliwy i romantyczny w taki kobiecy sposób. A wrażenie takie odnosze zawsze wtedy, kiedy usłyszę coś w rodzaju, że geje są przecież normalni. Nie, my normalni nie jesteśmy. Przynajmniej nie według obowiązujących norm. Bo na przykład nigdy nie spłodzimy dziecka. Nigdy nie weźmiemy ślubu kościelnego. I tak dalej i tak dalej. Tak się składa, że to akurat rzeczy, które mnie szczególnie nie bolą, bo nigdy nie miałem takiej mentalności żeby do tego wzdychać. Mi do szczęścia wystarczy on i samo jego bycie, ale wiem, że są ludzie, których te wszystkie "nigdy" unieszczęśliwiają. Śmiało więc można rzec, że homoseksualści nie są normalni, lecz pokrzywdzeni przez naturę.

Jednakże można żyć mając to w nosie, tak jak my.
 


Tagi: wszystko na raz
skomentuj (5)




2011-02-20 19:25:41 >> Głupie.

Podobno dzieci są dla ludzi, którzy nie mogą mieć kota.
W każdym bądź razie tak powiedział Filip. I stwierdził, że właściwe to on zawsze kota chciał mieć. Koniecznie czarnego, ale moze też być bury albo w ciapki. Osobiście za kotami nie przepadam. Właściwie to nie lubię. Jeszcze mały kot może być, ale kiedy już urośnie traci cały urok. Tak wiec jeśli już to nawet wolałbym psa. Ale pies w ciasnym mieszkaniu? To takie nieludzkie. Poza tym, ciekawy jestem kto tym futrem będzie się zajmował, bo ja na pewno nie. To już lepszy królik, albo... świnka morska. Z rybami na przykład nie byłoby problemu.
Tylko, że ryba nie cieszy się na widok właściciela, nie wspominając już o wyskakiwaniu na kolana.
Ciężka sprawa, bo chyba faktycznie zostaje jedynie kot. Za dobrze go znam, widziałem to w jego oczach, kiedy mi o tym opowiadał. I najgorsze jest to, ze on tego kota faktycznie weźmie. Chociaż kłóciliśmy się o to przez cały dzień. Wiem, że to głupie, no ale czasem o coś trzeba.

W sumie fajnie spędziliśmy razem czas. Pogoda trochę się nie udała, no ale jakby na to nie spojrzeć to zima, nie lato. Oglądaliśmy głupie filmy. Trochę sie pośmialiśmy, trochę poryczeliśmy. Nawet zaliczyliśmy całkiem udaną imprezę i poznaliśmy kilka fajnych osób :). Ale co dobre nie może trwać wiecznie.


Tagi: inne
skomentuj (7)




2011-02-14 20:49:23 >> Nastawienie.

Kiedyś, gdy rozmawiałem z Filipem, przeczytałem gdzieś, że 14 luty to również dzień chorych na epilepsję. Mnie to rozbawiło, takie dwa w jednym, on się lekko wkurzył. No i coż... chociaż osobiście walentynki mnie ani nie grzeją, ani nie ziębią zadzwoniłem do niego rano, co by złożyć mu życzenia. O tak, żeby było miło. A ten mi od razu to wypomniał. No niby w żartach, ale wyczułem w głosie ironię. No i co ja z nim mam? Normalnie czasem bywa strasznie spięty. Albo raczej przewrażliwiony.

W ogóle chwilami odnoszę wrażenie, że ma taką skłonność, co by utrudniać rzeczy, które już same w sobie nie są łatwe.
No jest epilektykiem, niestety nic na to nie poradzi. Ale już dość dawno odkryłem, że problem wcale nie tkwi w jego chorobie, przecież jak go znam już jakiś rok, tak przy mnie atak miał dosłownie sześć, może siedem razy. Problem w tym, że on się tego wstydzi. Co prawda nie mówi tego wprost, no ale to widać. Nie żebym mu się dziwił, wspomnień z dzieciństwa nie ma zbyt fajnych. Kilka razy wspominał, że w przedszkolu i podstawówce dzieci nie chciały się z nim bawić i takie tam. Poza tym to taki trochę introwertyk, nie lubi zwracać na siebie uwagi, a zdarzało się, że tą uwagę przykuwał i to wbrew swojej woli.
Z jednej strony bardzo mi go szkoda. Z drugiej jestem zły, bo widzę, że przesadza. Raz mu to powiedziałem, to dowiedziałem się, że "łatwo ci mówić, bo jesteś zdrowy". Bardzo ciężka sprawa.

Oj, nie mogę się doczekać, kiedy przydzie. Byle do środy.

Tagi: takie tam, inne
skomentuj (8)




2011-02-10 21:56:48 >> Czekając na kolejny dzień.

Ja wiem, że marudzę i przesadzam. Na co dzień rzadko to okazuję. No ale "u siebie" pozwalam sobie na takie rzeczy częściej. Właściwie to ja tu jedynie smęcę.
Jednakże to nie zmienia faktu, że zatkało mnie gdy przeczytałem Wasze komentarze.

Generalnie rzecz biorąc, związek, którzy rozpada się tak po prostu tylko dlatego, że pojawia się jakiś tam problem, nie jest chyba zbyt wiele warty. To prawda, że ciężko nam się teraz rozmawia. Ale cóż... Za dobrze go znam, zbyt fajne mam plany, za bardzo go kocham, żeby to teraz tak po prostu skończyć.
Tak, nawet jeśli kogoś to zdziwi (a nie wątpię, że są takie osoby), między dwoma osobami tej samej płci może dojść do uczucia. I nawet jeśli faktycznie kiedyś się rozejdziemy, to nie dlatego, że jesteśmy gejami. Po prostu tak się zdarza, ludzie czasem się rozstają. Młodzi, starzy, żonaci, nawet dzieci nic nie są w stanie zmienić, kiedy dwoje ludzi dłużej nie ma w sobie oparcia. No i wiem co piszę, bo to nie jest mój pierwszy związek.

Ale jak na razie o żadnym przemijaniu nie ma mowy. Będą ferie, rozwiążemy chociaż część problemów, ale jednak. Jak na razie największym problemem jest to, że nie mogę go teraz dotknąć, ani przytulić. Tym problemem zajmiemy się w pierwszej kolejności.

Tagi: takie tam
skomentuj (11)




2011-02-06 19:19:03 >> .

Jeszcze nie tak dawno to się kochaliśmy. Teraz to ja kocham jego, a on kocha mnie. Głupie, wiem. Ktoś mógłby pomyśleć, że to w sumie na jedno wychodzi. Ale ja wiem, że to nie jest to samo.
A skoro to nie jest ani moja, ani jego wina, to czyja?
Filip ma rację w całej rozciągłości. I to mnie denerwuje. Nie chcę wiecznie być tym, który racji nie ma. Też czasem chciałbym ją mieć.

Tagi: wszystko na raz
skomentuj (6)



dodaj zobacz

Zaglądam:
Paulla
Uśmiech z papieru
motylkowy
R.
what's wrong
live-love-laugh
zlakolysanka
Pani N.
Robiepranie
Rubinowa
Epica
Smurfetkaa.
Nieufny
Flu
Rmmg
Deszczu także...
Ecume
Oksymorony
Naja


2011
lipiec
czerwiec
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec




©niedziela blog.pl Photo by da